Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2011

Misja pt: Złodziej

Jakaś panda była świadkiem napadu na niewielki sklepik przed miastem. Sprawdź to. Gadżety: Broń-suszarka (bardzo mocno wieje!),  pigułki niewidzialności.

Właśnie, kiedy piłam herbatkę z bambusa zostałam wezwana na komendę policji. Tym razem otrzymałam jako zadanie złapanie złodzieja, który okradł sklepik przed miastem. Dowiedziałam się, że ktoś był tego napadu świadkiem, więc od razu pobiegłam się go spytać czy coś wie. Po otrzymaniu wszystkich informacji  pobiegłam do miasta. Byłam pewna, że włamywacz pojawi się teraz w sklepie 'z prezentem'. Jak zwykle intuicja mnie nie zawiodła - ujrzałam tajemniczą Pandę. Niestety było zbyt ciemno i nie zobaczyłam kim był złodziej. Szybko wyciągnęłam ze swojej kieszeni pigułki niewidzialności i połknęłam jedną. Teraz mogłam  wejść do sklepu. Powoli zbliżałam się do wejścia, trzymając w łapce broń-suszarkę. Ostrożnie weszłam do środka. Włamywacz właśnie kradł pieniądze. Podniosłam do góry łapkę i włączyłam suszarkę. Tajemnicza Panda nie wiedziała o co się dzieje. Skorzystałam z okazji i ją złapałam, a potem związałam. Zadzwoniłam na policje, żeby przyjechali ją zabrać. Okazało się, że złodziejem był jeden ze strażników Evrona. Po godzinie byliśmy już na posterunku. Komendant podziękował mi i wręczył ciasto czekoladowe w nagrodę. Na następny dzień zaprosiłam swoją najlepszą przyjaciółkę do mojej chatki i razem zjadłyśmy ciasto. Nigdy nie zapomnę tamtej przygody.

wtorek, 12 lipca 2011

Misja nr. 1

Gadżety:
Maska- chroni przed niemiłymi zapachami.
Okulary: dzięki nim widzisz co znajduje się za różnymi substancjami.



Gdy spacerowałam brzegiem naszej pięknej rzeki na Panfu, poczułam niemiły zapach. Był nie do wytrzymania, więc założyłam maskę. 
 Popytałam się kilku pand skąd pochodzi ten zapach. „ Nie wiem” – Odpowiadały. Jednak po chwili zauważyłam małą łódkę płynącą po rzece. Nie wiedziałam zbytnio jak się do niej dostać, więc wskoczyłam do wody i zaczęłam płynąć w tamtym kierunku. Gdy tam dopłynęłam zobaczyłam, że dwie pandy wrzucają śmieci do rzeki. Zdziwiłam się, że mogą to robić. Poinformowałam ich, że nie powinni tak robić. Nagle wrzucili mnie do wody pełnej ich śmieci. Szybko wciągnęłam na nos okulary i zobaczyłam, że pod śmieciami kryją się monety. Wyłowiłam je i zaniosłam na posterunek policji. Okazało się, że to pieniądze, które ukradziono. Policjanci poprosili, żebym zaprowadziła ich na miejsce gdzie widziałam te dwie pandy. Okazało się, że zostali wynajęci przez jedną ze znanych mi pand. Policjanci jednak wytłumaczyli im, że nie można zaśmiecać rzek i środowiska. Musieli wyłowić te wszystkie śmieci z rzeki. Ja w nagrodę, że powiedziałam o tym policji dostałam ciastka upieczone przez żonę jednego z policjantów. 




poniedziałek, 7 lutego 2011

Nasz kochane zwierzaki giną już ale ja wiem że one są tuż tuż...

Hej! To ja Nigai. Właśnie wracam ze sklepiku , ponieważ byłam odebrać moje rzeczy na misję a mianowicie:

Okulary służą do rozpoznawania śladów porywacza , bransoletka świeci w ciemnościach a klatka służy do złapania ruchliwego Pokopetsa. Akurat teraz idę do pandy Bessi , której ktoś skradł jej ukochaną Stellę. Mówi że Stella wcześniej dziwnie się zachowywała była ruchliwa , jej śpiew nie był już taki piękny a sztuczki robiła wszystkie na raz. Kiedy założyłam okulary zauważyłam , że ślady rąk wskazują na półkę gdzie znajdowały się krople na pobudzenie. Porywasz musiał je podać pokopetsowi aby tego można łatwo porwać. Tylko na co porywać pokopetsa skoro każdy może go mieć? Gdy zobaczyłam ślady poszłam ich tropem. Doprowadziły mnie na górę gdzie znajduję się suszarka tam zobaczyłam Stelle która swobodnie skakała sobie po szczytach. Szybko wzięłam klatkę i weszłam na szczyt gdzie się zatrzymała szybko zamknęłam i schowałam klatkę. Zauważyłam w jednej z gór tajne przejście , zaświeciłam bransoletkę i weszłam. Zauważyłam pokoi gdzie mieszkała jakaś panda były tam komputery i wiele pustych klatek.Gdy uważnie się przyjrzałam , że plan pandy polegał na tym aby porwać wszystkie pokopetsy i je sprzedawać na czarnym rynku. Czyli aby pandy były smutne a pokopetsy były zagrożone. Lecz zdążył złapać tylko Stelle. Szybko zadzwoniłam do Szaraki ona przyjechała i wzięła złodzieja. Ja oddałam małą Stelle. I wszystko dobrze się skończyło.
Wasza Agentka!

wtorek, 1 lutego 2011

Drugą misję wykonałem i na niej się pięknie przebrałem


Dzisiaj Szaraki wysłała mnie na kolejną, już drugą misje. Pokażę Wam jej przebieg. Właściwie napiszę ;) Najpierw może pokażę Wam na czym ona polegała i jakie gadżety miałem do dyspozycji.


Więc może teraz przejdźmy do przebiegu tej misji:

Jak zwykle poszedłem do Szaraki aby wybrała mi misję. Dzisiaj w biurze Szaraki było straszne zamieszanie, z czego Szefowa kazała misję wybrać mi sama. Wziąłem listę dostępnych misji i spojrzałem na tą pt. ''Urodziny'' Wiedziałem że to mój kolega właśnie je organizuje. Postanowiłem podjąć się tego zadania. Odszukałem go i spytałem jak się ma i jak żyje. Odpowiedział że wszystko jest dobrze. Nagle powiedział mi że organizuje urodziny i czy nie zechciałbym przyjść. Ja oczywiście zrobiłem co należało do mojej misji, czyli się zgodziłem. Omawiał mi właśnie plan, kiedy to gwałtownie się obrócił i powiedział że musi już iść. Wydawało mi się to podejrzane, dlatego postanowiłem to zbadać. Śledziłem go aż do jego chatki. Kiedy już on wszedł do domu, ja zostałem na podwórku i spojrzałem w okno. Zobaczyłem tam mojego kolegę który rozmawia z kimś przez telefon. Rozmowa nie wyglądała na przyjazną. Włożyłem szybko na głowę opaskę podsłuchującą aby zobaczyć co mówi człowiek za telefonem. Okazało się że Panda rozmawiająca z moim kolegom groziła jej i prześladowała! Nie mogłem nic na to poradzić, więc poczekałem do jutra. W drodze do domu uświadomiłem sobie że mój kolega jak jest prześladowany to na pewno prześladowca znajdzie się na imprezie urodzinowej. Pozostało tylko czekać do jutra. 

Dzień później...

Przyjęcie miało rozpocząć się o godzinie 16.30. O 15.30 postanowiłem się zacząć szykować. Na urodziny każdy miał być w coś przebrany. Ja przebrałem się za Gucia z Pszczółki Mai. Nałożyłem na siebie podsłuchującą opaskę by słyszeć czy do ofiary nie zbliża się prześladowca i wielkie pomarańczowe okulary które służyły jako rentgen, żeby zobaczyć czy prześladowca nie ma broni. Była 16.15. Wsiadłem w samochód i pojechałem do domu kolegi. W domu było już około 10 osób. Stawić miało się 22. Zająłem Swoje miejsce przy stole i czekałem na tort, ale również na wskazówki dotyczące czy prześladowca już się stawił. Minęła 16.30 a na urodzinach był około 18 osób. Każdy dostał kawałek tortu, czapkę urodzinową i gwizdek. Mój kolega wybrał się do kuchni po napój winogronowy, kiedy to nagle usłyszałem przez moją opaskę prześladowcę i wystraszonego kolegę. Powiedziałem innym że idę do łazienki. Szybko pobiegłem więc do kuchni, pomóc koledze. Zakradłem się po cichu i pokazałem palcem koledze aby udawał że mnie nie widzi. Przez moje okulary sprawdzałem czy prześladowca nie ma broni. Okazało się że ma. Wziąłem łyżkę i trafiłem mu prosto w głowę. Prześladowca odwrócił się i wziął mnie za kołnierz. Ja przechwyciłem mu sprytem z kieszeni broń. Wystraszony prześladowca, kiedy zobaczył że trzymam mu nóż przy szyi uciekł. I chyba się go pozbyłem!

Miesiąc później...

Spytałem się kolegi czy prześladowca nie powrócił. Na co ten odpowiedział że na razie jest wszystko dobrze i nie widział go od dawna na wyspie. 
- Może się wyprowadził - krzyknąłem! Haha!

To już wszystko. Opisałem Wam całą moją drugą misję :)

Pozdrawiam Was Pandy :)
Sainek



niedziela, 30 stycznia 2011

Misja wykonana i przy tym wspaniała zabawa!


Uhu! Ale się zziajałem! Wróciłem przed chwilą z misji:


To może Wam ją opiszę ;)

Najpierw poszedłem do Szaraki, aby wybrać sobie misje. Jednak Szaraki ostrzegła mnie, że na Panfu grasują krwiożercze bałwany i nikt nie chce zająć się tą sprawą. Powiedziałem że ja chętnie się tym zajmę. Wyruszyłem w drogę do Dżungli. Kiedy tam dotarłem zauważyłem rozpłakanego Manny'ego. Podbiegłem do niego i zapytałem co się stało. Manny powiedział że ktoś zniszczył jego słynną budowlę - Igloo! Odparłem mu na to, że właśnie wykonuje to zadanie! Manny bardzo się ucieszył i przestał płakać. No cóż... trzeba iść szukać tych strasznych bałwanów! Nagle coś poruszyło się w krzaku! Podbiegłem tam i zauważyłem bałwana. Chwilę potem ktoś puknął mnie w ramię. Odwróciłem się i zauważyłem drugiego krwiożerczego bałwana. Obaj zaczęli mnie trzymać i nie chcieli mnie puścić. Manny'ego już nie było. Pewnie pobiegł do Swojego warsztatu. Musiałem sobie jakoś poradzić i wyjąć jakiś gadżet... Lodowe bronie by raczej nie pomogły, bo przecież te bałwany są z lodu! Musiałem wyjąć oślepiający aparat. Udało się! Pstryknąłem najpierw bałwanowi stojącemu przede mną, a następnie temu co stał za mną. Uwolniłem się! Jupi! Ale chwila... co ja widzę! Te bałwany to roboty! Pomyślałem sobie wtedy że na pewno zesłał je Bonez... Roboty wstały i zaczęły iść w moją stronę. Szybko wyjąłem zestaw broni lodowej i zamroziłem ich lodową bronią. Chwilą potem szybko wyjąłem lodową kulę i podrzuciłem robotom pod nogi. Roboty poślizgnęły się i przestały działać. Chyba je pokonałem! Hura! Teraz pomyślałem sobie, że trzeba było by pomóc Manny'emu odbudować igloo. Pobiegłem do jego warsztatu i spytałem się czy możemy na nowo zbudować igloo. Manny nie pewnie odpowiedział ''tak''. Bardzo się cieszyłem że Manny się zgodził. Wzięliśmy potrzebne materiały i poszliśmy igloo odbudowywać. Po kilkunastu godzinach pracy igloo wyglądało lepiej niż poprzednie! Spisaliśmy się na medal - krzyknął Manny!

Uf... Ale długa ta przygoda :)

Pozdrawiam Was Pandy :)
Sainek